Specyfiką wojny w Donbasie jest pat. Mozna by się rozwodzić po raz kolejny nad przyczynami i ewentualnymi skutkami, ale nie tym razem. Wystarczy powiedzieć, że wojna jest obecnie ograniczona do najbardziej newralgicznych odcinków frontu. Jednak w ostatnich dniach zdaje się powrócić scenariusz z przełomu 2014/2015 roku, kiedy to na cywilne obszary Doniecka i Gorłowki (główne miasta DRL) spadały niemal kazdego dnia ukrainskie pociski. Z jednej strony jako forma zastraszenia, z drugiej rekompensata nie mozliwości przeprowadzenia skutecznej ofensywy na tereny kontrolowane przez zbuntowany obwód.
W nocy z 10/11 czerwca Gorłówka znalazła się pod ostrzałem artyleryjskim (152 mm). Charakterystyczne jest to, że nie prowadzono konkretnego ognia- jeden wystrzelony pocisk nie miał nic wspólnego z drugim. Jak mi powiedział dowódca gorłówskiego korpusu, po wystrzeleniu jednego pocisku, znajdująca się w mieście grupa powinna podać korekcję ostrzału i po nim artylerzyści powinni przeprowadzić już ogień właściwy. Tylko jezeli mówimy o tej nocy, to wystrzelone pociski nie miały z tym nic wspólnego, podobnie w ich rejonie nie znajdowało się nic co mogłoby przypominać cel militarny, albo policyjny.
W samym centrum miasta pocisk uderzył w dach remontowanej sauny. W środku przebywało dwóch pracowników, oraz stróż. Szczęśliwie nikt nie ucierpiał.
Udało się zapobiec pożarowi, jednak zniszczeniu uległo pokrycie dachu, oraz część jego konstrukcji:
Ucierpiał także zaparkowany w pobliżu samochód:
Zwracam uwagę na poniższe zdjęcie. Odłamki przecięły krokwie bez problemu. Co gdyby w tym miejscu stał człowiek? Kolejna cyfra do ponurej statystyki “Operacji Antyterrorystycznej” i tragedia dla anonimowych bliskich, a dodać trzeba, ze pocisk artyleryjski przeleciał tuż obok bloku mieszkalnego i uderzył w budynek znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie ze szkołą.
Około 2 kilometrów dalej, kolejny pojedynczy pocisk upadł na osiedlu mieszkalny. To jest centrum miasta, zamieszkała dzielnica, a nie opustoszały front. Pocisk minął się o około dwa metry z blokiem. Gdyby leciał nieco z prawej strony uderzyłby bezpośrednio w czyjeś mieszkanie:
Szczęśliwie, można by powiedzieć, ucierpiał jedynie pobliski garaż i zaparkowany w nim samochód w którym utkwiły pociski.
Rozgoryczenie mieszkańców spotyka się obecnie na każdym kroku. Mężczyzna ze zdjęcia poniżej retorycznie wykrzykuje w stronę zastępcy ministra obrony DRL Basurina: “co wam dały te całe porozumienia mińskie?”, rozgoryczenie jest tym większe, ponieważ w pechowym dniu mężczyzna obchodził swoje urodziny… dostał więc prezent ze strony ukraińskich “wyzwolicieli”
Również kilka kilometrów dalej inny pocisk spadł pomiędzy budynkiem szkoły, a blokami. Uderzył w małym parku z placem zabaw nie powodując żadnych poważniejszych zniszczeń- również zadecydowały o tym metry- do uderzenia w dom było bardzo blisko. I tutaj również zauważalna wściekłość mieszkańców- ten teren bardzo dawno nie znajdował się pod ukraińskim ogniem, a pomimo to mieszkańcy przywołują wydarzenia z początku 2015 roku, tak jakby miały one miejsce wczoraj. Widać ich wspomnienia nie zatarł czas i bardzo obawiają się, żeby sytuacja się nie powtórzyła.
W innej dzielnicy Gorłowki pociski spadły już w mniejszych odległościach od siebie, uderzając na terenach prywatnych. Jeden pocisk spadł w przydomowym ogródku, drugi na podwórzu. W obu domach mieszkały całe rodziny, niektórzy spali, bądź prowadzili drobne prace w garażu.
Nieco dalej pocisk uderzył tuż przed budynkiem administracji, my powiedzielibyśmy, że przed urzędem gminy, powodując zniszczenia elewacji, okien, oraz ogrodzenia. W trakcie, kiedy tam byliśmy, na miejsce przyszła staruszka, aby przedstawić dokumenty pozwalające się jej ubiegać o pomoc humanitarną- była w szoku, kiedy zobaczyła zniszczenia.
Poniżej fotografie najbardziej zniszczonego domu, również w Gorlówce. Mieszkańcom nie pozostało nic innego, jak wyjechać … .
Jak się okazało, ostrzał był prowadzony przez dwie baterie artyleryjskie. Jedna przeprowadziła ostrzał miasta, aby ściągnąć na siebie uwagę, po czym druga otworzyła ogień w pozycje obronne wojsk DRL. Kolejna noc również upłynęła pod znakiem “zawieszenia broni”. Napływają kolejne doniesienia o rozmówcach. Tej nocy, której dotyczy powyższy reportaż, mieszkańcy mogą mówić o sobie, że są w czepku urodzeni. Pomimo ostrzał z ciężkiej artylerii, nikt nie odniósł nawet najmniejszych ran- a co będzie dalej?
comments powered by HyperComments

