Przeczytałem artykuł o “przesmyku suwalskim”. Autorzy/onet/NATO martwią się, że Rosja mogłaby szybko zająć ten teren, co doprowadziłoby do połączenia terytorialnego Obwodu Kaliningradzkiego i Białorusi, oraz uniemożliwienie lądowego wsparcia dla Krajów Nadbałtyckich. Mniej gier komputerowych, a więcej realizmu. W razie takiej wojny natarcie, czy kontrnatarcie szłoby z linii całej granicy białoruskiej w celu nie połączenia się z Obwodem, bo to mały element, ale w celu jak najszybszego zajęcia Polski. Kraj nasz znajduje się na geograficznie łatwej drodze do Berlina i odwrotnie.Każde armie ze wschodu, czy zachodu muszą zająć terytorium Polski, gdyż jest ono kluczowe w grze wojennej. Jest to terytorium idealny do manewrów i koncentracji wojsk. Dlatego Księstwo Warszawskie, Królestwo Polskie, Generalna Gubernia, czy Polska Ludowa, miały tak wielkie znaczenie i żaden z wielkich graczy nie mógł sobie pozwolić na jakąś neutralność tych ziem- stanowiłyby one barykadę dla dalszych poczynań i ekspansji.
Widmo ewentualnej wojny stawia Polskę w świetle bardzo niekorzystnym.
Dla Zachodu jesteśmy polem bitwy,które trzeba by jakiś utrzymać, aby kosztem spalonej ziemi spowolnić marsz wojsk rosyjskich. Dla tych z kolei jesteśmy terenem, który umożliwia dalszy marsz i przenosi linie obronne poza “ruski mir”. Tak, czy owak- pobojowisko.
PiS-owskie plany obronne, a należy przypomnieć, że niemal identyczne zawarł w swojej książce dawno temu Roman Girtych (“Lot Orła”) zakładają właśnie takie opóźnianie marszu za wszelką cenę, póki nie dotrą alianci. Znajome? W 1939r. i 1944-48 również czekaliśmy, aż przyjdzie pomoc z Zachodu.
Wypada w tym miejscu zapytać jaki jest ogólny zarys planów obronnych na wypadek agresji niemieckiej. Sytuacja geopolityczna to proces, zmienna,dzisiejszy (zresztą niepewny sojusznik) wcale nie musi nim być jutro, natomiast zapora z Odry i Nysy Łużyckiej to w dzisiejszych czasach zaledwie szczegół.
Potencjalny atak Rosji nie będzie więc atakiem, jakby sobie tego życzyli sztabowcy NATO, atakiem konwencjonalnym, czyli marszem kolumn czołgów i setek tysięcy żołnierzy, ale synchronicznym uderzeniem lotniczo-rakietowym. Kiedy po głównych systemach obronnych zostaną zgliszcza, marsz pancernych dywizji to już formalność i okupacja bezbronnych ludzi, podczas kiedy rząd będzie wygodnie siedział na emigracji- naturalnie na kredyt.
Wojna z Rosją jest przegrana w momencie jej rozpoczęcia.
Nie chodzi o to jakim wynikiem się ona zakończy, chodzi o to, że to co zostanie po niej z Polski może przerazić ogromem zniszczeń. Poświęcić krainę nad Wisłą dla geopolitycznych interesów USA? Nie jestem przekonany. Podobnie również w drugą stronę- poświęcenie kraju dla interesów Moskwy jest również nie do przyjęcia.
Polska polityka międzynarodowa jest rzeczą trudną, przynajmniej jeżeli chce się ją prowadzić z myślą o kraju. Jest to polityka szukania korzyści i kompromisów. Nie jest to polityka “albo wschód, albo zachód”, bo żadnemu z nich na nas nie zależy.Jest to polityka manewrowania i pamiętania o tym, że środek ciężkości leży w Poznaniu, Warszawie,Gdańsku i Krakowie, a nie Kijowie, Waszyngtonie, Moskwie, Berlinie, czy Paryżu- jak to się dzieje od wieków. Zgubna jest również polityka równego dystansu, tam gdzie możemy zawrzeć dogodne umowy, tam je musimy zawierać. Tymczasem działania wszystkich magdalenkowych rządów sprowadzają się do tego, że przeskakujemy pomiędzy zachodnimi stolicami w oparciu o korzyści jakie mogą wyciągnąć kolejni politycy.I to wszystko- polityka polska została sprowadzona do drogi awansu dla Tusków, Kwaśniewskich i innych im podobnych.
Dawid Hudziec
comments powered by HyperComments





