Fundacja Tabor jest szwajcarską grupą zajmującą się organizacją pomocy humanitarnej, między innymi do Donbasu. Byli już w tym ogarniętym wojną rejonie w listopadzie ubiegłego roku, kiedy to na rzecz pomocy humanitarnej dla mieszkańców Donbasu przekazali 10 ton ładunku:
Teraz postanowili zorganizować kolejny transport składający się w większości z prezentów dla dzieci. W tym celu skontaktowali się z firmą przewozową “PW ” (nazwa firmy ze względu na jej wizerunek, do wiadomości redakcji) z Warszawy , która miała zabrać transport ze Szwajcarii, a następnie odprawić go w dalszą drogę do Donbasu. Rozmowy w imieniu firmy prowadziła Waleria Kuzniecowa. Zgodnie z umową Fundacja została zobowiązana do uiszczenia połowy opłaty za usługę gotówką, tj. 2050 Euro, zanim transport wyruszy w drogę. 14 stycznia kierowca firmy transportowej dokonał załadunku i pomimo nie otrzymania gotówki ze strony Fundacji- ruszył w drogę do Polski. Sprawę prowadziła cały czas Kuzniecowa, jednak w tym momencie- w związku z nie otrzymaniem przelewu przez firmę- zainteresował się wszystkim Dariusz Skrzeczyński Dyrektor Transportu i Logistyki. Poleciło on, aby pani Waleria dopilnowała dokonania przez Fund Tabor przelewu na uzgodnioną kwotę. I wtedy okazało się, że sprawa nie będzie taka prosta.
Waleria Kuzniecowa została zatrudniona w wymienionej firmie pod koniec grudnia na czas próbny.Biegle znała język rosyjski toteż powierzono jej sprawę transportu pomocy humanitarnej, jak to często bywa pracodawca zaufał nowemu pracownikowi, a nic nie wskazywało na to, że transakcja wymaga specjalnej uwagi zwierzchników. Pracownicy Fundacji uzgodnili z Kuzniecową, że dokonają wpłaty na konto firmy podane przez wspomnianą kobietę- po kilku upomnieniach otrzymali potwierdzenie dokonania wpłaty, wraz z fakturą wystawioną na firmę.
Kiedy w dniu 14 stycznia transport ruszył w drogę i okazało się, że firma przewozowa nie otrzymała wpłaty- Dariusz Skrzeczyński polecił Kuzniecowej, aby ta zajęła się dokładniej sprawą- jej odpowiedzią, niewątpliwie zaskakująca dla zwierzchników było szybkie opuszczenie biura – jak stwierdził Dariusz: “wtedy widziałem ją ostatni raz”.
“Zniknęła zaraz po załadunku towaru w Szwajcarii. Ona podpisywała umowę ponieważ biegle posługiwała się językiem rosyjskim i zgodnie z umową fundacja [Tabor] miała uiścić opłatę w gotówce. Kiedy jednak kierowca zakończył załadunek to okazało się, że nikt nie wie nic o żadnej gotówce i wtedy zacząłem drążyć temat. Porozumieliśmy się z Fundacją i ustaliliśmy, że zrobią oni przelew. Kiedy poleciłem pani Walerii, aby zajęła się to sprawą a wtedy ona wstała i wyszła z biura- i więcej już jej nie widzieliśmy. Nie wiedziałem wtedy jednak, że Fundacja dokonała już przelewu jednak na całkiem inny numer konta niż nasz firmowy, oraz otrzymała podrobioną fakturę.”– opowiada Dyrektor Skrzeczyński podczas rozmowy z Novorossia.Today
Wraz z Walerią biuro firmy opuściła dokumentacja na jej temat, w tym jak stwierdził Dyrektor- również jej umowa o pracę.
“Zacząłem sprawdzać tę sprawę, ponieważ chodziło o wizerunek naszej firmy”– opowiada Pan Dariusz.
Dopiero w dniu 19 stycznia dopatrzono się, że na kopii faktury widnieje numer konta, jednakże nie firmowy, ale całkowicie inny.
Tak więc Fundacja wysłała zaliczkę, jednak ta trafiła kompletnie gdzie indziej. Jak się okazało było to prywatne konto Walerii Kuzniecowej, co sama przyznała:
Powyżej Waleria Kuzniecowa stwierdza, że już nie pracuje w firmie, ale pieniądze, które wysłała fundacja znajdują się na jej prywatnym koncie.
Deklaracja Walerii Kuzniecowej, że wpłaconych przez Fundację pieniędzy nie przekaże swojemu poprzedniemu pracodawcy, ale zwróci je nadawcy
Jej zdaniem, jak tłumaczyła przedstawicielowi FT, takiej wpłaty dokonał celowo Dariusz, aby wplątać ją w oszustwo. Wobec czego Tabor proponuje, aby zleciła bankowi zwrot przelewu. I tutaj zaczynają się schody. Najpierw Kuzniecowa mówi, że wychodzi do banku, później się nie odzywa, tłumaczy chorobą, blokadą rachunku bankowego, tym, że nie wychodzi z domu, ponieważ jest prześladowana przez byłych szefów.
Waleria Kuzniecowa: Siedzę w domu zamknięta na dziesięć zamków,aby nikt mnie trzeci dzień nie nachodził.(…) Pieniądze będą na waszym koncie,kiedy będę mogła wyjść spokojnie z domu. One są wciąż u mnie, nawet grosza nie wzięłam.
W jaki sposób prześladowana? W rozmowie z Novorossia.Today pan Dariusz przyznał, że próbował się skontaktować z Walerią Kuzniecową, pytał jej znajomych, gdzie można ją znaleźć ponieważ sprawa mogła nadwyrężyć wizerunek firmy. “Jeżeli pani Kuzniecowa uważa, że jej groziłem, to zawsze może zgłosić sprawę na policję”- podsumowuje Dyrektor.
Kuzniecowa z kolei, jak utrzymuje, “barykaduje się w domu”. Ostatecznie stwierdza, że dokona zwrotu pieniędzy (z zablokowanego rzekomo konta?), jeżeli poprzednia firma przestanie ją nachodzić. Czyli zwyczajnie odmawia oddania finansów, pomimo tego, że wielokrotnie próbowano apelować do jej sumienia tym, że są to środki potrzebne do organizacji pomocy humanitarnej
Jeżeli byłoby tak jak utrzymywała Waleria, że została wrobiona w całą sytuację, to nie było najmniejszego problemu, aby zwrócić środki finansowe- tak się jednak nie stało. Przez tą sytuację Fund Tabor musiał po raz kolejny zwrócić się do ofiarodawców z prośbą o środki finansowe na transport zebranej pomocy.
Ostatecznie Dariusz Skrzeczyński, Dyrektor Transportu i Logistyki w firmie ”
PW ” zdecydował się zgłosić zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, w odpowiedzi wszczęto dochodzenie o przestępstwo określone w artykule 286&1 KK.
Art. 286. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Jak się jednak okazuje sprawa jest o wiele głębsza aniżeliby się wydawało. Okazuje się, że przestępcza działalność Walerii Kuzniecowej, oraz osób z nią powiązanych nie ograniczyła się tylko do fałszerstwa (faktura), oraz “przywłaszczenia” pieniędzy Fundacji Tabor, ale sięga dalej i wiąże się również z uzyskiwaniem przez obcokrajowców zgody na pracę w Polsce. I o tym napiszemy w następnym materiale.
Dawid Hudziec
- Kilkukrotnie próbowaliśmy się skontaktować z Walerią Kuzniecową, aby mogła przedstawić swoją wersję wydarzeń, jednak odpowiedzi nie uzyskaliśmy.


